Posty

Rozdział VI.

Pub "Iskra" nie cieszył się dobrą opinią, ale był najbliżej w okolicy. Zaparkowałem na parkingu, po czym wszedłem do lokalu. Piątkowy wieczór sprzyjał chyba każdemu, kto miał pod sobą jakiekolwiek źródło rozrywki - od właścicieli kręgielni, po menadżerów klubów nocnych, a nawet tych, mających skromne lokale, gdzie niekoniecznie spotyka się gości w garniturach i piękne damy w obcisłych, podkreślających kobiece kształty sukienkach. "Iskra" należała do takich, w których piło się piwo z kufla, a od klientów było czuć pot po przepracowanym dniu na budowie. Wizualnie nie pasowałem tam, co dało się zauważyć na samym wejściu, kiedy wzrok wszystkich ludzi, przeniósł się na mnie. Podniosłem rękę, jakbym witał się z nimi i wolnym krokiem udałem się do baru, gdzie usiadłem na wysokim krześle. Kluczyki od auta odłożyłem na ladę. Spoglądnąłem na kelnerkę, która stała do mnie tyłem i siekała lód specjalnym urządzeniem. Zastanowiłem się przez chwilę, jak prezentuje się z przodu, bo…

Rozdział V.

Podjechałem pod adres wskazany przez Lilianę w wiadomości. Na Małopolskiej bywałem często, patrole policyjne w tej okolicy zdarzały się kilka razy na miesiąc. Wysiadłem z auta i przeszedłem na drugą stronę ulicy w kierunku jednorodzinnego domku w kolorze miętowym. Stanąłem przed bramą wjazdową, na której znajdował się numer domu – pięć, więc na pewno byłem w dobrym miejscu. Rozejrzałem się wokół i, cóż, zastanawiało mnie trochę, czy Liliana mieszka sama w tak dużej posiadłości. Podjazd był estetycznie wyłożony kamieniem, dróżka do domu także. Gdzieś przy drewnianej huśtawce ogrodowej znajdował się potężny krzak przekwitniętej już hortensji, która sama w sobie była też przepalona wrześniowym słońcem. Najbardziej spodobały mi się jodły i świerki ogrodowe – te pierwsze za bramą tworzyły wyższy płot, za to te drugie, mające może około metr czterdzieści wysokości, były niesymetrycznie rozsadzone po ogrodzie. Domyślałem się, że z drugiej strony budynku też jest tak pięknie.   Lasy i ziel…